Chlebak – metamorfoza lawendowa.

Chlebak to jeden z bardziej potrzebnych skrzyneczek w kuchni. Ja swój mam od wielu lat i postanowiłam poddać go metamorfozie. Wiem, że łatwiej i taniej byłoby mi kupić nowy, ale czego nie robi się dla przyjemności. Postanowiłam wybrać lawendowe motywy, zależało mi też, żeby wyglądał na ręczną pracę. Osobiście nie lubię perfekcyjnie wykonanych prac, bo to jakbym kupiła coś z taśmy produkcyjnej. Nie przeszkadzają mi niedociągnięcia, które z pewnością na moim chlebaku zauważycie. Zapraszam więc na tutorial metamorfozy mojego starego chlebaka. Czytaj dalej Chlebak – metamorfoza lawendowa.

Perfekcjonizm – zbawienie czy utrapienie?

Perfekcjonizm, dla jednych wada, dla innych zaleta. Czym naprawdę jest perfekcjonizm? – w mądrych książkach wyczytamy: „postawa człowieka, która stawia dokładność czynności na najwyższym miejscu”. To oznacza, że ja na pewno nie jestem perfekcjonistką. Ja nawet lubię niedoróbki, np. przy tworzeniu rękodzieła. Człowiek to nie maszyna, na takich ręcznych pracach powinien być ślad wysiłku twórcy. Oczywiście nie znów taki, żeby nie móc się zachwycać danym wytworem. Ale wracając do tematu. Czytaj dalej Perfekcjonizm – zbawienie czy utrapienie?

PETERSBURG – MIASTO MOICH MARZEŃ, cz. 1.

Petersburg to miasto od zawsze było moim osobistym marzeniem. Podczas pobytu w Luwrze mój mąż westchnął i powiedział: „Ach, żeby tak być w Ermitażu”. I Petersburg stał się naszym wspólnym marzeniem. Od zawsze lubiłam rosyjską literaturę a Car Piotr I fascynował mnie, mimo swojej burzliwej historii. Ciekawość miasta zbudowanego na wyspach była ogromna, ale czasy były jakie były, są jakie są. Aż któregoś dnia wsiedliśmy do autokaru i w drogę, cel – Petersburg. I chociaż było to jakiś czas temu zapragnęłam znów wybrać się do tego miasta na moim blogu. Marzenia się spełniają. Czytaj dalej PETERSBURG – MIASTO MOICH MARZEŃ, cz. 1.

Na smyczy – ubezwłasnowolnienie mężczyzny.

Sięgnęłam książkę z półki i już wiedziałam, że ją przeczytam. Sama okładka wzbudziła ciekawość, a tytuł „Na smyczy” wzbudził moje podejrzenia co do treści. Ta powieść musiała być o kobiecie, która trzyma mężczyznę na smyczy. Co sobie pomyślałam, kiedy przeczytałam kilka pierwszych zdań? Wstyd się przyznać …, ale zastanawiałam się, czy jestem jak ta kobieta. Rozumiecie, że musiałam to sprawdzić. Czytaj dalej Na smyczy – ubezwłasnowolnienie mężczyzny.

Królik wypiekany z orzechami na niedzielę.

Królik to bardzo dobry pomysł na niedzielny obiad. Coach też musi jeść a nie tylko pracować. Kuchnia to jedna z moich słabości, a że lubię mięsko, to większość moich potraw jest mięsna.  Mój Króliki jest wiejski, od pani Irenki, świeżutki i dorodny, a i cena do zaakceptowania – 15 zł./kg. Wiem, że nie każdy lubi takie mięsko ale ja przynajmniej mam pewność, że mój królik nie dostał antybiotyków. Zresztą zauważyłam, że coraz częściej można królika kupić w Lidlu.   Czytaj dalej Królik wypiekany z orzechami na niedzielę.

Jeansy (dżinsy) – spełnione marzenie Marka.

Jeżeli wydaje się Wam, że pracuję tylko z kobietami, to dementuję takie myślenie. 40 % klientów to mężczyźni, ale rzeczywiście mam mniej przykładów takich motywujących zmian życiowych. Pomyślałam, że warto opisać Marka, 27 letniego mężczyznę, którego spotkałam na swojej drodze jakieś trzy, cztery lata temu. Był rodzynkiem w grupie kobiet, nieśmiały i skryty, rzadko zabierał głos. Marka nie można było nie zauważyć, potężny, ważący prawie 160 kg mężczyzna, z jednym zębem z przodu i chodzący zawsze w dresie. Marzył, żeby założyć kiedyś jeansy (dżinsy). W swojej ścieżce rozwoju najgorzej oceniał wygląd i o tym chciałam napisać. Czytaj dalej Jeansy (dżinsy) – spełnione marzenie Marka.

Bułeczki pieczone u Jarka, spotkanie Klubowe.

Bułeczki piekliśmy na kolejnym spotkaniu klubowym. Kiedy w 2016 r. zakładałam Klub dla uczących myślałam o jego rocznym istnieniu. Stało się inaczej i klub działa nadal (https://www.facebook.com/klub.danka/). Kwietniowe spotkanie upłynęło w rodzinnej atmosferze przy pieczeniu bułeczek u Jarka (z zawodu informatyka). Mieliśmy okazję krok po krok nauczyć się piec bułeczki. Krótką instrukcją chcę się podzielić z tymi, którzy nie mogli być z nami.  Czytaj dalej Bułeczki pieczone u Jarka, spotkanie Klubowe.

Mapa Rynku Pracy – ćwiczenie Jobcoacha.

Dzisiaj chciałam Was zapoznać z ćwiczeniem jobcoachingowym,  jakim jest Mapa Rynku Pracy. Nie ukrywam, że uczestnicy jobcoachingu nie lubią tego ćwiczenia, bo wymaga trochę czasu i zaangażowania. No i nie da się po jej zrobieniu usprawiedliwić przed brakiem efektów. Wszyscy wolą portale ogłoszeniowe i tłumaczenie, że nikt nie otworzył CV. No, może nie wszyscy, są tacy co robili mapę i szybciutko znaleźli pracę. Przeważnie byli to klienci coachingu kariery, ale w jobcoachingu też się kilku znalazło, co zrobili swoją mapę. Nie można zapominać, że pracuję w dużej mierze z osobami „migającymi” się przed pracą z wielu powodów. Często ze strachu przed nowym etapem zawodowym lub powrotem po długiej przerwie na rynek pracy. Ale wiem, że to ćwiczenie pomaga w usystematyzowaniu poszukiwania zatrudnienia i wytyczeniu ścieżki kariery. Poniżej przedstawię wzorzec mapy, można go dowolnie dostosowywać do uczestnika.  Czytaj dalej Mapa Rynku Pracy – ćwiczenie Jobcoacha.

Narzekanie – nasza natura czy sposób na życie?

Narzekanie to ciągłe utyskiwanie i niezadowolenie. My Polacy szczególnie uwielbiamy narzekać w przeciwieństwie od Amerykanów, czy innych nacji. Chociaż i oni podobno narzekają i to wcale nie mało. Bogdan Wojciszke (psycholog) twierdzi, że narzekanie może być formą nawyku. Bardzo mnie to ucieszyło, bo to oznacza, że możemy to nasze narzekanie w miarę szybko zmienić. Okazuje się, że narzekanie może być formą tworzenia „wspólnoty niedoli” – jak to było z pewną grupą szkoleniową. Czytaj dalej Narzekanie – nasza natura czy sposób na życie?

O Poznaniu – moim mieście w „Zatańczmy peyotl-stepa”.

Rzadko czytam polskich autorów, nie żebym miała coś przeciwko, po prostu tak wychodzi. Po Specyała i jego książkę (Zatańczmy peyotl-stepa ) sięgnęłam z dwóch powodów, po pierwsze autor wydał mi się ciekawym człowiekiem, a po drugie akcja toczy się w moim rodzinnym mieście – Poznaniu. Tomasz Specyał przemówił do mnie podobieństwem zawodowym. Podobnie też jak ja kończył nasz poznański Uniwerek (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza) i podobnie do mnie parał się wieloma zajęciami. Po za tym lubi nasze miasto, historię i pisze o Poznaniu. Czytaj dalej O Poznaniu – moim mieście w „Zatańczmy peyotl-stepa”.